Spotkanie z Jackiem Fedorowiczem – inteligencja, humor i sala pełna śmiechu
Spotkanie z Jackiem Fedorowiczem – inteligencja, humor i sala pełna śmiechu
Rożnów, 16 maja 2025 r.


W piątkowy wieczór, 16 maja 2025 roku, w Filii Gminnej Biblioteki Publicznej w Rożnowie, odbyło się spotkanie, które długo zostanie w naszej pamięci. Naszym gościem był Jacek Fedorowicz – satyryk, felietonista, aktor, pisarz i niezrównany obserwator polskiej rzeczywistości. Spotkanie zostało zorganizowane przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Gródku nad Dunajcem z Filią w Rożnowie, przy wsparciu Gminnego Ośrodka Kultury w Gródku nad Dunajcem, a dofinansowane ze środków Instytutu Książki pochodzących z dotacji celowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Jacek Fedorowicz – życiorys z przymrużeniem oka
(czyli jak zostać legendą satyry, nie tracąc przy tym poczucia humoru)
Urodził się w Gdańsku, zanim to było modne – w 1937 roku. W dzieciństwie był tak grzeczny, że aż niepokojąco. Na szczęście szybko mu przeszło, co zaowocowało całą karierą zawodowego żartownisia.
Z wykształcenia artysta plastyk, z zamiłowania – komik, a z natury – człowiek, który nie umie być poważny zbyt długo. Już na studiach w ASP kombinował, jakby tu połączyć rysunek z kabaretem, i tak powstał legendarny Bim-Bom, gdzie z Zbigniewem Cybulskim i Bogumiłem Kobielą pokazywał, że teatr może być śmieszny – a nawet powinien!
Później przyszła telewizja – wtedy czarno-biała, ale z kolorową obsadą. Jacek został jednym z ojców (nie tylko chrzestnych) takich hitów jak "60 minut na godzinę", "Dziennik Telewizyjny" (ten drugi – satyryczny!), czy "Dziennik Jacka Fedorowicza". Parodiował wszystkich – od polityków po siebie samego – i robił to tak, że nawet parodiowani się śmiali (choć czasem dopiero po dymisji).
W stanie wojennym, wycofując się z oficjalnych mediów, tworzył satyrę w drugim obiegu. Nagrywał alternatywne wersje wiadomości, które słuchacze puszczali sobie w domu... z wyciszoną telewizją. Bo jak powiedział kiedyś:
„Dźwięk ode mnie, obraz od PRL-u – taka była hybryda epoki kaset magnetofonowych.”
Wieczór pełen opowieści, śmiechu i cytatów

Pan Jacek opowiadał nie tylko o swojej twórczości, ale również o życiu prywatnym – z ogromnym ciepłem wspominał swoją żonę, Hannę. Ich wspólna historia została opisana w książce „Szkic. Hanka i Jacek Fedorowiczowie w rozmowie z Patrycją Bukalską”, do której niejednokrotnie nawiązywał.
Nie zabrakło odniesień do jego popularnych książek:
- „Mistrz Offu” – pełnej barwnych wspomnień z życia artystycznego,
- „Chamo sapiens” – ostrej, lecz celnej satyry na współczesne obyczaje,
- „Święte krowy na kółkach” – zbioru felietonów z obserwacjami z życia w trasie, na ulicy i w codziennych absurdach.
Wśród fragmentów, które przeczytał i skomentował na żywo, znalazł się zabawny tekst stylizowany na mowę Polonii amerykańskiej:
„Ja już niedobrze mówię po polsku, ale ty musisz już widzieć, że ja tu już mieszkam w Chicago już ze cztery tygodnie…”
Salę ogarnął śmiech, bo wielu słuchaczy rozpoznało w tym zdaniu dobrze znany klimat rodzinnych wspomnień zza oceanu.
Ogromne uznanie zdobył też fragment o kocie, który przyjął propozycję „życia jak król”:
„Zaproponowałem kotu układ: pełne wyżywienie, opieka weterynaryjna, ogrzewanie zimą i cień latem – w zamian za zero agresji i trochę sympatii.
Kot uznał propozycję za godną rozważenia, został w domu, a następnie... ujarzmił psa.”
Publiczność dosłownie płakała ze śmiechu. I przyznała – ten kot wie, co robi.

Z całego serca – dziękujemy!

Spotkanie z Panem Jackiem Fedorowiczem było prawdziwą ucztą dla ducha – pełne śmiechu, inteligentnych obserwacji i dystansu, który leczy. Autor z wdziękiem odpowiadał na każde pytanie, sypiąc anegdotami i pointami z taką lekkością, jakby robił to od... zawsze. A przecież tak właśnie jest.

Dziękujemy za wspólne czytanie fragmentów – znanych, a jednak w jego ustach brzmiących świeżo i niepodrabialnie.
Bo Jacek Fedorowicz to nie tylko artysta.
To kronikarz codziennego absurdu, który od dziesięcioleci uczy nas, że nawet jeśli świat czasem robi miny, my wciąż możemy się z niego śmiać – z głową i sercem.
To spotkanie było nie tylko wyjątkowe – było potrzebne.

Dziękujemy, że byliście z nami – i do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach.
Takich gości się nie zapomina.
Podziękowania specjalne
Nie byłoby tego wieczoru bez wsparcia Gminnego Ośrodka Kultury, a także wszystkich, którzy zadbali o organizację, nagłośnienie, oprawę i... wyjątkowy klimat.
Szczególne brawa należą się Stołówce Gminnej w Gródku nad Dunajcem za wspaniały poczęstunek – domowy, pachnący, pyszny. Dziewczyny – dziękujemy! Wasze ciasto było równie dobre jak dowcipy naszego gościa.









